Ostatnia aktualizacja: 8:00 01/08/2020

S Z C Z Ę Ś Ć   B O Ż E




Tym śląskim pozdrowieniem witamy Was na naszej stronie internetowej


Ojciec Święty Jan Paweł II, powiedział "Niech nie znika to piękne pozdrowienie "Szczęść Boże" i "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

Jest nam niezmiernie miło, że odwiedziłeś naszą stronę. Znajdziesz na nich informacje o naszej posłudze duszpasterskiej, o wspólnotach, w których możesz pogłębiać swoją wiarę, a także dowiesz się co słychać w naszej parafii, jej historię.









STRONA PARAFI NMP WSPOMOŻENIA WIERNYCH W KATOWICACH na FB




Wykaz Mszy Świętych w internecie na parafialnym FB:

Od 6 czerwca transmisje internetowe zostają wstrzymane, z wyjątkiem nabożeństw
w środę po Mszy św. porannej i w piątek o godz. 17.30



Link do strony FB na której oneline są Transmisje Internetowe Liturgii

LINK DOTYCZĄCY GŁOSU DZWONÓW KOŚCIOŁA NMP WSPOMOŻENIA WIERNYCH W KATOWICACH WEŁNOWCU.

Dzwony z wieży kościoła.









SKARBONKA



Drodzy Parafianie i Przyjaciele parafii NMP Wspomożenia Wiernych.
Z serca dziękujemy za Waszą troskę i materialną pomoc w utrzymaniu naszej świątyni.
W czasie zagrożenia pandemią – gdy liturgia celebrowana jest z ograniczoną ilością wiernych – można to bezpiecznie uczynić bez wychodzenia z domu wpłacając na nw. konto bankowe.


"KONTO".


WAŻNE
Zarządzenia i Komunikaty Metropolity Katowickiego Arcybiskupa Wiktora Skworca





ZARZĄDZENIE METROPOLITY KATOWICKIEGO W AKTUALNEJ SYTUACJI EPIDEMIOLOGICZNEJ Z DNIA 18 CZERWCA 2020 R.

Dotyczy-AKTUALNEJ SYTUACJI EPIDEMIOLOGICZNEJ.


Zarządzenie odnośnie do sprawowania posługi duszpasterskiej i liturgicznej z dnia 28.05.2020.

Dotyczy "ODWOŁANIA DYSPENSY".



LINK DO LISTY MSZY ŚW. ONELINE W TELEWIZJI I RADIO.

Wykaz stacji.










MYŚL TYGODNIA.

"... Zanim weźmiemy się do jakiegoś dzieła, upewnijmy się czy jest wolą Bożą, by to czynić. Jeśli Pan Bóg zechce będziemy nieustraszeni, przezwyciężymy przeszkody i pokonamy tysiące trudności, które spotkamy na tej drodze ..."


ks. Bosko.




Osiemnasta Niedziela zwykła 2 sierpnia 2020; Rok A, II



Cudowne rozmnożenie chleba

Kiedy ewangeliści opisują cuda Jezusa, to bardziej akcentują religijny wymiar znaku, natomiast mniej podkreślają element nadzwyczajności. Cud w opisach ewangelistów jest znakiem czegoś dla kogoś, a więc jest dziełem samego Boga dla pewnej korzyści danej osoby. Opis cudownego rozmnożenia chleba następuje bezpośrednio po wygłoszeniu przez Jezusa przypowieści; Jezus jakby usiłował tym cudem przekonać człowieka, że każde Jego słowo ma moc się spełnić i jest naprawdę Dobrą Nowiną, która daje człowiekowi prawdziwe życie.


Przez cud rozmnożenia chleba Jezus odsłania, kim jest i jaki jest Jego stosunek do ludzi. Ewangelista zanotował: "ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych". To litość i miłość miłosierna jest priorytetowym motywem czynienia cudów. Chrystus wszystko widzi i wszystko wie o człowieku; On dobrze wie, jakie pragnienia i potrzeby ma człowiek. Znamienne są słowa Jezusa skierowane do uczniów: "Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść". Uczniowie odpowiedzieli Jezusowi: "Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb". Słowa Jezusa skierowane do uczniów są słowami pewnej prowokacji pobudzającej do samookreślenia. Właśnie uczniowie muszą mieć jasną i pełną świadomość swoich ludzkich możliwości, swoich ograniczeń i bezsilności. Ale z Jezusem i dzięki Jezusowi mogą przekraczać siebie, bo Jego zbawcza moc jest nieograniczona. Uczeń Jezusa sam z siebie niewiele może dać drugiemu człowiekowi, ale może dać wiele, gdy będzie głęboko zjednoczony z Jezusem. Gdy całkowicie zaufa i zawierzy Jezusowi, to Jezus przez niego będzie działał.


Opis cudownego rozmnożenia chleba poprzedzony jest wzmianką o miejscu pustynnym. Jest w tym zawarta aluzja do Narodu Wybranego kroczącego przez pustynię do Ziemi Obiecanej. Podczas tej wędrówki lud mógł doświadczać potężnych interwencji Bożych, Jego szczególnej opieki, karmienia manną, przepiórkami i wodą. Wędrówka Narodu Wybranego przez pustynię jest głębokim obrazem sytuacji każdego człowieka na ziemi, który zmierza każdego dnia do wiecznej ojczyzny. Podczas tej wędrówki towarzyszy mu miłość i zbawcza moc Boża, ale człowiek niejednokrotnie jest tak ślepy, że tego nie dostrzega.


Cud rozmnożenia chleba miał także nauczyć uczniów tego, że dla Chrystusa nie ma sytuacji bez wyjścia, nie ma takiej sytuacji, w której Chrystus nie mógłby pomóc; dla Niego nie istnieją żadne zablokowania, On ma pełną władzę nad wszystkim.
Wszyscy najedli się do syta. Jezusowa moc i miłość nigdy się nie wyczerpuje, nigdy jej nie zabraknie.

Ten cud jest zapowiedzią Eucharystii – chleba życia. Człowiek chce żyć prawdziwym życiem i Jezus wychodzi naprzeciw ludzkim pragnieniom, dając siebie, a to wystarczy. On właśnie ma moc nasycenia najgłębszego ludzkiego głodu: głodu sensu i miłości.






Odpust Porcjunkuli - obchodzimy 2 sierpnia:


PORCJUNKULA znaczy dosłownie mała cząstka. Wyraz ten oznacza niewielki kościół pod wezwaniem Matki Bożej Anielskiej w Asyżu, gdzie św. Franciszek gromadził pierwszych swoich uczniów. W celi przy tym kościele zmarł 3 X 1226 roku. Była to jakby kolebka zakonu franciszkańskiego.

Niedaleko miasta Asyż leży mały kościółek Matki Bożej Anielskiej - w XIII wieku było to miejsce zupełnie zapomniane i zaniedbane - położony na uboczu wpadał w coraz to większą ruinę i pewnie do dzisiejszego dnia nie pozostałoby po nim zbyt wiele, gdyby nie św. Franciszek. Kiedy odkrył to ustronne miejsce jakoś od razu je pokochał i postanowił wyremontować chylącą się ku ruinie Porcjunkulę. Wszystko wokół przypominało mu o ubóstwie i pokorze Błogosławionej Dziewicy; cisza i piękno otaczające ubogi kościółek skłaniały serce do wielbienia Najwyższego Pana i pokazywały Jego miłość i dobroć.
Porcjunkula była natchnieniem dla Franciszka, aby oddał tworzący się Zakon Braci Mniejszych w opiekę Maryi - Pokornej Służebnicy; w tym miejscu widział znaki błogosławieństwa Bożego w coraz większej liczbie braci; to dla tych, którzy przychodzili się tu modlić, wyprosił u papieża łaskę odpustu, co w średniowieczu wydawało się być rzeczą prawie niemożliwą.
Braciom nakazał, aby nigdy nie opuszczali tego miejsca; aby zamieszkiwali tu Ci, którzy swoim życiem najbardziej odbijają pokorę, miłość i posłuszeństwo Maryi; ci którzy najpiękniej się modlą, aby swoją modlitwą pociągali ludzi do Boga.
Wspólnota braci opiekująca się Porcjunkulą musiała być rzeczywiście elitą; do tego miejsca zaczęły przybywać coraz liczniejsze rzesze ludzi, bracia niejednokrotnie byli zmuszeni dzielić się swoim ubóstwem z przychodzącymi pielgrzymami, wobec nagłych i niespodziewanych gości musieli być uprzejmi, a podróżującym braciom zapewniali schronienie we własnych pomieszczeniach








Świętego Jana Marii Vianneya, prezbitera - wspomnienie obchodzimy 4 sierpnia:


Święty Jan Vianney urodził się w biednej chłopskiej rodzinie w Dardilly w pobliży Lyonu na trzy lata przed wybuchem rewolucji francuskiej. Ubóstwo, chaos, jaki wywołała rewolucja, antykościelna polityka nowej władzy sprawiły, że Jan nauczył się czytać dopiero, gdy miał 17 lat. Marzył jednak o kapłaństwie. Gdy więc po 1810 roku Kościół zaczął odzyskiwać swą pozycję, Jan zgłosił się do seminarium. Dwukrotnie go tam nie przyjęto, gdyż był za słabo wykształcony, wreszcie jednak jego pobożność zmiękczyła serca egzaminatorów. W seminarium też nie było mu łatwo, a największe kłopoty sprawiała mu łacina. Otrzymał jednak święcenia - sam wikariusz generalny, znając siłę jego powołania – wyraził zgodę, by Jan zdawał egzaminy po francusku. Jan najpierw pełnił obowiązki wikarego w Ecully, potem skierowano go do parafii w Ars, biednej wsi, liczącej zaledwie 260 mieszkańców, o których poprzednik Jana mówił, że "tylko chrzest odróżnia ich od bydląt". Tu jednak, gdzie uczeni księża ponieśli porażkę, prosta wiara Jana Vianney odniosła sukces. Surową ascezą, żarliwą modlitwą i kazaniami o rzeczach podstawowych - grzechu, żalu i skrusze, łasce i Eucharystii - Jan otworzył serca i dusze swych parafian. Gdy rozeszła się wieść, że Jan potrafi przenikać ludzkie serca i ma dar widzenia przyszłości, do maleńkiego kościółka zaczęli przybywać pątnicy ze wszystkich stron. Kolejki w konfesjonale były tak długie, że Jan Vianney przyjmował dziennie do 300 osób. Dwa razy Jan, znużony tą popularnością, próbował chyłkiem opuścić Ars, jednak wierni go zawrócili i tak pełnił służbę Bożą aż do roku 1859. Zmęczony nadludzką pracą (sypiał zaledwie trzy, cztery godziny dziennie na dobę) oraz wyniszczony ascezą i chorobami zmarł 4 sierpnia 1859 roku, otoczony czcią i miłością parafian. Kanonizował go w roku 1925 Pius XI, a trzy lata później ogłosił patronem wszystkich proboszczów.









Matka Boska Śnieżna - wspomnienie obchodzimy 5 sierpnia:


Po Soborze Efeskim (431 r.), na którym ogłoszono dogmat o Bożym Macierzyństwie Najśw. Maryi Panny, papież Sykstus III poświęcił Jej świątynię zbudowaną w Rzymie na Wzgórzu Eskwilińskim w latach 432 – 440. Legenda podaje, że miejsce tej świątyni zostało wskazane niezwykłym zdarzeniem, gdy dnia 5 sierpnia, kiedy w Rzymie panują największe upały, Wzgórze Ekwilińskie zostało pokryte śniegiem. Świątynię nazwano "Santa Maria ad nives. - Maryja Panna Śnieżna". Jest to najstarsza na Zachodzie świątynia wzniesiona ku czci Bogurodzicy. Obecna bazylika w Rzymie, znana pod nazwą "Santa Maria Magiore", czyli "Większa bazylika Panny Maryji" jest właściwie rozbudowaną świątynią "Panny Maryji Śnieżnej". Od wieków jest w niej czczony obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, nazywany "Maria Salus Populi Romani" czyli Maryja Wybawicielka Ludu Rzymskiego, lub też "Maria ad nives", czyli Pana Maryja Śnieżna. Pod nazwą "Panna Maryja Śnieżna", wznoszono świątynie, a w oficjum rzymskiego brewiarza, pod datą 5 sierpnia, obecnie jest wspomnienie "Rocznicy poświęcenia Rzymskiej Bazyliki Najświętszej Maryi Panny", właśnie tej "Śnieżnej". Znamienne, że tradycja o śniegu , który spadł 5 sierpnia na wzgórze Eskwilinum przetrwała po czasy współczesne, dlatego w uroczystość Panny Maryi Śnieżnej, podczas głównego nabożeństwa 5 sierpnia, z kopuły kaplicy Salus Populi Romani na głowy wiernych, zwykle bardzo licznie zebranych, są zrzucane płatki białych róż .




Bazylika "Santa Maria Magiore" w Rzymie. Dawniej nazywana "Santa Maria ad nives" - Maryja Panna Śnieżna".


Bazylika Santa Maria Magiore, sklepienie kaplicy sykstyńskiej


Początkowo kult Matki Boskiej Śnieżnej miał charakter lokalny, od XIV wieku objął inne świątynie Rzymu, a za sprawą Piusa V od 1568 upowszechniony został na cały Kościół i przetrwał do czasów nam współczesnych mimo iż Benedykt XIV chciał znieść wspomnienie.
Szczególnie czci się wizerunek w Rzymie gdzie nosi wezwanie Salus Populi Romani (Ocalenie Ludu Rzymskiego) i gdzie był obnoszony w procesjach w czasach klęsk. Rzymianie przypisują cudownemu wizerunkowi zażegnywanie niebezpieczeństw.
Istnieją na całym świecie kopie obrazu w setkach świątyń poświęconych Matce Boskiej Śnieżnej w innych jak np. w poświęconym w 1782 r. sanktuarium na Górze Iglicznej figury, z których wiele jest koronowanych. W Polsce kilkadziesiąt sanktuariów nosi to wezwanie, a w kilkunastu wizerunki udekorowane są papieskimi koronami.
Matka Boska Śnieżna jest patronką kobiet oczekujących poczęcia, ludzi dotkniętych chorobami oczu, sportowców i turystów.









6 sierpnia Święto Przemienienia Pańskiego



Tradycja chrześciajańska opisane w Ewangeliach Synoptycznych Przemienienie Jezusa związała z górą Tabor , choć przekaz ewangelijny nie podaje żadnej nazwy geograficznej, określającej bliżej miejsce akcji, a poprzestaje na określeniu góra wysoka. Góra Tabor to samotna góra o majestatycznym kształcie, wznosząca się na wysokość 588 m nad poziom morza obok najurodzajniejszej doliny Izraela, którą dawniej nazywano Doliną Jizreel to znaczy Bóg sieje, a później Doliną Ezdrelon. Ślady osadnictwa na górze Tabor sięgają 70 tyś lat w przeszłość, a nazwa tej góry została jej nadana albo przez Sumerów, albo Asyryjczyków albo przez mieszkańców Kanaanu, którzy tu byli jeszcze przed Izraelitami. Przed przybyciem Izraelitów na górze Tabor znajdowało się sanktuarium kananejskie. Na rozległej płaszczyźnie szczytowej Taboru (długa 1200 m i szeroka około 400) zbudowano natomiast już w IV w. sanktuarium poświęcone tajemnicy Przemienienia. Później zbudowano tu trzy bazyliki na pamiątkę trzech przybytków, o których mówi Piotr w ewangelijnym opowiadaniu. Po powstaniu królestwa jerozolimskiego służbę liturgiczną na Taborze objęli benedyktyni. W tym czasie rozbudowano świątynię i otoczono całe opactwo murami. Nie powstrzymały one jednak ataków muzułmańskich. Sanktuarium poniosło duże szkody w 1187 r. po straszliwej klęsce krzyżowców pod Hattin. Na jego miejscu postawiono potężny bastion. Pozostałością saraceńskich fortyfikacji jest Brama Wiatru, przez którą jeszcze obecnie wjeżdża się na płaszczyznę szczytową Taboru. Po rozejmie zawartym przez Fryderyka II chrześcijanie mogli zbudować tu kaplicę, która w dwadzieścia kilka lat później nakazał zburzyć sułtan Bajbars. Mieszkający w Nazarecie franciszkanie przedzierali się tu mimo grożących im niebezpieczeństw, aby w dniu szóstym sierpnia sprawować Najświętszą Ofiarę. Na stale mogli osiąść na Taborze dopiero w 1631 r. Obecnie szczyt Taboru podzielony jest pomiędzy franciszkanów (część południowa) i Greków prawosławnych (część północna), którzy posiadają klasztor św. Eliasza. Franciszkanie przeprowadzili liczne badania archeologiczne, mają na niej klasztor i hospicjum dla pielgrzymów, a w 1924 r. zbudowali wspaniałą trzynawową bazylikę.

Oprac. na podstawie albumu z komentarzami ks. prof. Tomasza Jelonka

Przemienienie było znakiem dla uczniów. Znakiem, że Jezus jest Synem Bożym i Jego synostwo przekracza nieskończenie wszelkie wyobrażenia, które mogli mieć o swoim Mistrzu. Podczas Przemienienia uczniowie nie dowiadują się niczego nowego - już wcześniej słyszeli, jak Jezus mówił do Boga - "Ojcze!". Natomiast doświadczają, jak mizerne i niepełne są ich wyobrażenia o Jezusie i o Bogu. Doświadczają tajemnicy Bożej miłości. Bo Bóg ciągle daje znaki miłości. Są one jak Przemienienie, niespodziewane, niewytłumaczalne, wyrywające nas na moment z zamkniętego świata codzienności. Wydobywają z naszych serc westchnienie "dobrze nam tu być...". Te znaki Bożej miłości są delikatne, łatwe do przeoczenia, czy - co gorsze - do natychmiastowego wyjaśnienia i tym samym uznania za mało istotne, w porównaniu z nieustającym naporem konieczności życiowych. Tak więc najgorsze, co można zrobić ze sceną Przemienienia, to spróbować ją "racjonalnie" wyjaśnić, wytłumaczyć jaki to konkretny zamiar przyświecał Jezusowi prowadzącemu trzech wybranych uczniów na górę Tabor. Gdy tak wszystko do końca wytłumaczymy, ryzykujemy, że zamkniemy sobie oczy i uszy na objawienia, przemienienia codzienności, które Bóg przygotował dla każdego człowieka.

KS. JAN SŁOMKA






GÓRA TABOR


Fronton Bazyliki na górze TABOR








Następna strona